9.12.2010

Warszawa: Kolejna grupa oszukanych pracowników z Chin koczuje pod ambasadą

Grupka mężczyzn od poniedziałku koczuje pod Sądem Najwyższym przy Ogrodzie Krasińskich. Mają ze sobą bagaże: walizki, torby, rzeczy w plastikowych workach. Śpią na styropianie. W dzień część przesiaduje na krawężniku przed znajdującą się nieopodal ambasadą Chin.
Ich historia przypomina te opowiadane przez inne grupy Chińczyków, które wcześniej koczowały pod ambasadą. Pisaliśmy o tym wielokrotnie: Pracownicy z Chin znów koczują pod ambasadą | Dramat chińskich pracowników | Firmy V-Agra, Heyly oraz strajk oszukanych chińskich pracowników | Próba zastraszania syndykalistów przez prawników Turret Development

Obecni koczujący opowiadają, że są w Polsce rok i kilka miesięcy. Znają się, bo pochodzą z jednej miejscowości. W Warszawie mieli pracować na budowie. Pracę obiecała im chińska firma Zhongfu. Jej szefem jest Zhang Guang'an.


- Na początku mieliśmy pracować w polskiej firmie budowlanej TD, ale okazało się, że chiński pośrednik zerwał z nią umowę. Czekaliśmy około miesiąca na wyrobienie kolejnych dokumentów dla nowego polskiego pracodawcy. Nie pamiętam jego nazwy, ale pracowaliśmy tam tylko kilka dni, po czym nas zwolnili - mówi Zhou, jeden z koczujących Chińczyków.

Kilku miało pracować w rzeźni w Niemczech. Wizę do tego kraju dostali w Warszawie. Po kilku dniach pracy okazało się jednak, że w papierach coś jest nie tak. Musieli wrócić do Polski.

Twierdzą, ze za żadną pracę nigdy nie dostali stawki obiecanej przez chińskiego pośrednika. Zwykle było to tylko 40-60 proc. W okresach, gdy nie mieli pracy (tak było zwykle, najdłużej w jednym miejscu pracowali 20 dni), chiński pośrednik zapewniał im zakwaterowanie w pokojach sześcio-, ośmioosobowych oraz po 50 zł tygodniowej diety.

- Bilet na samolot kosztował 1800 zł, za pośrednictwo firma chińska wzięła 80 tys. juanów (ok. 36 tys. zł). A w Chinach moja miesięczna pensja wynosiła ok. 3 tys. juanów (ok. 1365 zł). Ten chiński pośrednik podpisał z nami umowy na pracę na trzy lata. Mieliśmy zarobić trzy razy więcej, niż zapłaciliśmy. Po ok. 12 zł za godzinę (minimalna stawka na warszawskich budowach) i za dziesięć godzin pracy dziennie.

No comments:

Post a Comment